foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
„Testament mojego dziadka" (R. Brandstaetter) Mój dziadek na kilka dni przed śmiercią pozostawił mi w spadku testament:— Będziesz Biblię nieustannie czytał — powiedział do mnie.— Będziesz ją kochał więcej niż rodziców... Więcej niż mnie... —Nigdy się z nią nie rozstaniesz... A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi

Ruch Światło-Życie  - Diecezja Gliwicka - Rejon Tarnowskie Góry

Świadectwa

ks. Franciszek Blachnicki:

O świadectwie

 

Jeżeli uwierzyliśmy w Chrystusa naprawdę,
to musimy mieć pokój.
Jeżeli uwierzyliśmy w Chrystusa,
a mimo to lękamy się jeszcze ciągle różnych rzeczy,
to znaczy, że jeszcze w pełni, w sensie biblijnym
nie uwierzyliśmy w Chrystusa. [...]
Jeżeli rzeczywiście wierzymy,
to wtedy nasze życie
samo przez się staje się świadectwem.
Jeżeli potrafię pójść do tych ludzi,
z którymi się spotykam,
a którzy są kłębkiem nerwów,
czują się zagubieni
i nie potrafią sprostać problemom życiowym,
jeżeli potrafię wobec nich pokazać
ten pokój głęboki
płynący z uwierzenia w Ewangelię Chrystusa,
to wtedy jest to świadectwo,
które może tym ludziom pomóc.
Jeżeli natomiast ja sam wpadam w ich styl lęku,
narzekania, zabezpieczania się,
to moje świadectwo jest negatywne -
pokazuję im,
że wiara na nic się nie przyda w konkretnym życiu,
bo nie rozwiązuje problemów.

 

Tu znajdziesz świadectwa ludzi, którzy którzy byli z nami na rekolekcjach i Oazach Modlitwy.

 

 

 

 

Odstąpiliśmy mu jeden pokój w naszym domu, rzeczy miał niewiele, zapakowane były w jednym niezbyt wielkim plecaku. Miał dłuższe ciemne włosy, które naturalnie opadały mu w kierunku ramion. Nosił dżinsy i wyciągniętą koszulę. Urodę miał południowca; trochę hiszpańską, albo portugalską, a może i żydowską – trudno powiedzieć. Miał 33 lata, ale zdecydowanie wyglądał na mniej.

Rozmawialiśmy z Nim bardzo dużo i długo. Nasze rozmowy przypominały dawne uczty, nie ze względu na ilość jedzenia, ale ze względu na ilość czasu, bo trwały nawet kilka godzin. Mówiliśmy po angielsku, bo Jego rodzinnego języka nikt z nas nie znał. Za to On gdy przysłuchiwał się naszym rozmowom po polsku rozumiał prawie wszystko – nie wiemy jak to robił.

Bardzo żywo interesował się Kościołem, szczególnie tym czego nauczali i nauczają Papieże. Zauważył też, że w zasadzie pierwszy raz mamy dwóch Papieży. Szczegółowo znał historię Izraela i postaci, które odegrały istotną rolę w zbawieniu. Wyjaśnił nam jak to było z Jakubem i Ezawem, oraz historię Izaaka i Izmaela. Gdy tłumaczył historię, słowa Jego były proste i trafiały prosto do serca. Gdy jednak mówił o sprawach wiary czasami mimo, że technicznie – lingwistycznie rozumieliśmy Jego słowa, to jednak jakby nie wiedzieliśmy o co Mu chodzi. Było to dla nas dziwne uczucie, gdy się w tym samym momencie rozumie i nie rozumie lub gdy rozum mówi nam, że rozumie, a serce dalej powtarza, że nie rozumie. Ciężko to opisać – trochę czuję jakby to była przekora i pycha naszego serca, która zamykała nam uszy i nie pozwalała usłyszeć lub bardziej zapamiętać istoty spraw wiary.

Jezus na Youtubie pokazał nam miejsca, gdzie mieszka – był to dla nas świat nieco orientalny, ale piękny i pociągający.

Bliskie Jego sercu były wspólnoty odnowy kościoła, szczególnie te, które miały charyzmat podobny do Verbum Dei (Słowo Boga), które rozważały Słowo Boże i karmiły się nim na co dzień. Bardzo dobrze się czuł we wspólnocie z Taize. Wyraźnie widać było, że wewnętrznie cierpi z powodu rozbicia Kościoła.

 

Próbowaliśmy pytać o Jego życie, co robi, czym się zajmował. Tu sprawa zaczęła się komplikować. Wyraźnie widać było jakąś lukę w jego życiorysie. Wspominał coś, że gdy był dzieckiem jego rodzice musieli uciekać, a może emigrować. To trochę dla nas było dziwne. Niejasna była również dla nas sprawa jego Ojca, który chyba już nie żył – tak przynajmniej wynikało z jednej z rozmów, ale z drugiej strony dość często mówił o swoim Ojcu jakby żył i był z nim stale obecny. Być może nasza znajomość angielskiego była tu przeszkodą. Sami wiecie w angielskim mamy kilka czasów dokonany, nie dokonany, przeszły i za przeszły – dlatego może nie byliśmy w stanie przetłumaczyć sobie jak jest faktycznie z jego Ojcem. Napomknął nam też, że przez jakiś czas musiał zarabiać na utrzymanie siebie i swojej Mamy. Aktualnie nie mieszkał z Mamą, ale i ta sprawa była niejasna, bo Mama ciągle przewijała się w Jego życiorysie. Mimo, że dużo podróżował, Ona stale była gdzieś stosunkowo blisko. Nie wiedzieliśmy też co teraz dokładnie robił – Jego edukacja miała dziwne luki w życiorysie, a jednak wiedzą z zakresu historii, geografii i kultury imponował. Robiła wrażenie Jego mądrość i dojrzałość mimo młodego wieku, a jednak nie odpowiadało to stylowi życia jakie prowadził.

Na święta został zupełnie sam bo wszyscy Jego, koledzy, znajomi, z którymi normalnie spędzał bardzo wiele czasu po prostu wyjechali do swoich rodzin. Dziwne, że mając tylu znajomych nikt Go do siebie nie zaprosił…

 

A Ty Jakiego Jezusa Spotkałeś w czasie tych świąt?

 

 

Ps.

Teraz przypomniało mi się, że tak jak faryzeusze nie daliśmy Mu pierwszego miejsca przy stole, ale wyznaczyliśmy miejsce gdzieś trochę pod ścianą.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której byłbym zapomniał, gdy się z Nim rozmawiało trudno było wytrzymać Jego spojrzenie. Jego oczy, które były ciemne miały w sobie niesamowitą głębię. Mimo, że spoglądał na nas z prostotą i nie czuło się żadnej wyniosłości, to trudno było dłużej niż przez chwilę patrzeć w jego źrenice. Mimowolnie więc spuszczaliśmy co jakiś czas nasz wzrok.

Na koniec dał nam dziwny prezent, trochę napoczętego wina w butelce i dziwny kawałek niekwaszonego chleba podobny do okrągłego ciastka i powiedział, że mamy tym podzielić się z naszymi znajomymi… czuliśmy, że dając to nam, tak naprawdę dał nam Wszystko co miał.

 

Rafał

Szczęść Boże.

Małgosia i Marcin. W Domowym Kościele jesteśmy ósmy rok, w tym roku będziemy obchodzić 21 lecie zawarcia sakramentu małżeństwa, mamy dwie córki.

Chcielibyśmy podzielić się naszym przeżyciem Oazy Modlitwy „Radość Ewangelii” , która odbyła się w Wiśle w dniach 27-29.03.2015r. Sam temat tej Oazy był przeznaczony właśnie dla nas. Z natury jesteśmy bardzo spokojnym, szczęśliwym małżeństwem, ale w ostatnim czasie wkradł się smutek do naszej rodziny. Dorastające dzieci, które zawsze chcą mieć ostatnie zadanie, znajomi, którzy nie koniecznie myślą tak jak my wprowadziły do naszego domu kłótnie, złość i smutek. I gdy młodsza córka powiedziała, że mało się uśmiechamy, to postanowiliśmy coś z tym zrobić. Odpowiedzią była właśnie ta Oaza.

 

Małgosia

Cały ten czas poświęciłam Panu Bogu. Gdy przechadzał się pomiędzy nami dotknął mojego serca. Popłynęły mi łzy i były to łzy oczyszczenia. Na spotkaniu w grupie mówiliśmy o radości. Wspaniały ojciec Leszek, który był u nas w grupie, uświadomił nam, że radość to nie tylko emocje, które są wynikiem czegoś np. udanego dnia. Radość to przede wszystkim źródło i to z tego źródła powinny wypływać każde nasze czyny. Radość płynąca z Ewangelii.

Adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie w sobotni wieczór była niesamowita. Na ołtarzu był wystawiony Najświętszy Sakrament postawiony na szacie, którą każde małżeństwo mogło chwycić w swoje dłonie. Ja złapałam się mocno tej szaty i powiedziałam, że będę się mocno trzymać Pana Jezusa i proszę Go o uleczenie wszystkich moich ran. Pan Jezus powiedział, że o wszystkim wie i dlatego też tu jestem.

Niech Bóg będzie uwielbiony w tych wszystkich osobach , które chciały zorganizować taką Oazę.

Marcin

Na Oazę Modlitwy oczywiście zapisała nas moja kochana żona. Był to Święty czas. Byliśmy zapisani na listę rezerwową jednego dnia, a następnego już byliśmy jako uczestnicy. Widocznie tak Bóg chciał. Dla mnie największym przeżyciem była Adoracja Najświętszego Sakramentu, kiedy to chwyciłem się mocno Pana Jezusa i poczułem Jego obecność. Poczułem radość płynącą od Jezusa.

W drodze powrotnej zepsuło nam się auto. Jednak mając w sercu ten pokój i radość, którą otrzymaliśmy od Boga nie spowodowało złości ani gniewu w naszych sercach. Cierpliwie poczekaliśmy na lawetę i tak wróciliśmy do domu.

Ta Oaza Modlitwy była dla nas wytchnieniem, oderwaniem od codziennych spraw i przypomnieniem, że Jezus Chrystus jest z nami w każdej chwili i razem z nami przeżywa wszystkie nasze sprawy.

Niech Bóg będzie uwielbiony w naszej codzienności.

Małgosia i Marcin z Częstochowy

Witam serdecznie!!!

Chciałam podziękować za organizację czuwania przed Zesłaniem Ducha Św. 23.05.  Było to ogromne przeżycie duchowe. Cieszę się, że takie spotkania są otwarte dla wszystkich, nawet tych , którzy nie są związani z żadną grupą. Gdyby nie fakt, że było o tym spotkaniu  ogłoszenie w naszej parafii, nie miałabym świadomości , że takie spotkanie się odbywa. Było to dla mnie niezwykle ważne przeżycie. Wystarczyło kilka godzin i zupełnie inaczej spoglądam na rzeczywistość, pełną bólu i cierpienia związanego z chorobą w najbliższej rodzinie.

Bardzo dziękuję i za to CHWAŁA PANU!!!!

Barbara

Od blisko roku czuję się, jakbym wsiadł do pociągu Pendolino z napisem Miłość Boża. Od kiedy minęły rekolekcje/oaza rodzin w sierpniu ubiegłego roku cały czas tęsknimy za Bogiem.

Do dziś też czerpiemy owoce z tamtych dni. Oaza Modlitwy w Wiśle miała być kolejnym przystankiem mojej oraz rodziny drogi nawrócenia. Pewnie przyjdą kolejne.

Jakże kiedyś byłem głupi, beznadziejnie głupi i obłudny zarazem. Oszukiwałem siebie i innych, a nawrócenie pozostawiałem na później. Teraz już wiem, że to był błąd i że tylko głupiec widząc namacalne efekty działania modlitwy i Jezusa w swoim życiu nie wybierze tej drogi, nie odda się Jemu bez reszty.

 Od zawsze spowiedź, Eucharystia, sama obecność w Kościele wpływały na mój spokój wewnętrzny i wyciszenie. Jednak korzystałem z tych dobrodziejstw sporadycznie. Teraz przyjmując na bieżąco sakramenty, cały czas towarzyszy mi ten upragniony stan, a nawet jak błądzę i upadam, wiem co zrobić aby to zmienić. Od momentu wypadku 3 lata wstecz, kiedy to Jezus wyciągnął mnie z opresji ratując mi Zycie, powoli z Jego udziałem pokonuję swoje zniewolenia i słabości. Zmieniłem pracę, która niejednokrotnie wiązała się z grzechem, przystąpiłem do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, więcej czasu spędzam z rodziną oraz Bogiem, odstawiłem środki farmakologiczne, które, jak mi się wydawało, regulują moje złe stany emocjonalne.

 Na długo wyczekiwanej Oazie Modlitwy, kiedy to dzięki znajomym, którzy wcześniej nas zapisali, czułem się wspaniale. Każdy moment do mnie trafiał i przemawiał. Jednak Bóg w modlitewnej ciszy, w lekkim powiewie, przypomniał i pokazał mi „stary” zapomniany grzech, dotyczący właśnie pewnych nieprawidłowości w sferze zawodowej, których niestety się dopuściłem. Mam przekonanie, że może to tylko ten moment był dla mnie kluczowy podczas tego wyjazdu. Może tylko po to miałem tam pojechać. Już to naprawiłem i czuję się z tym wspaniale, a były szef przyjął to bardzo spokojnie i zaproponował mi współpracę na jeszcze lepszych warunkach niż poprzednio.

Przemówiły też do mnie cudowne pieśni typu „W lekkim powiewie”; „Wystarczy byś był”; „Nic , nie musisz mówić nic”; „Bo góry mogą ustąpić”; .Zaraz po przyjeździe wydrukowaliśmy teksty tych pieśni i do dziś są na ustach moich i moich bliskich.

 Czasem zastanawiam się ile dobra mnie spotyka w ostatnim czasie i tego materialnego, ale przede wszystkim tej Opieki Bożej. Jezus został moim Przyjacielem, Drogowskazem, Pracodawcą regulującym czas pracy; Osobą pomagającą w ważnych decyzjach. Ostatnio np. gdy byłem bardzo zmęczony i czułem się źle, pomyślałem o popołudniowej drzemce, ale miałem umówionego pacjenta.

 

Po chwili on sam zadzwonił i poprsił o przełożenie spotkania. Pojechałem do domu, odpocząłem i mogłem pracować dalej.

Wiele takich chwil mnie spotyka na co dzień, boję się, że może to nie trwać stale, wtedy w pokorze pochylam głowę i zapadam w modlitwę...

 

Chwała Panu

 

Jarek

Jesienna Oaza Modlitwy "W MOCY DUCHA ŚWIĘTEGO"

W drugi październikowy weekend wyruszyliśmy z żoną na „Diecezjalną Oazę Modlitwy” do Wisły.

Mieliśmy tam rozważać tegoroczny temat formacyjny "W MOCY DUCHA ŚWIĘTEGO" .

Kimże jest ten tajemniczy Duch Święty.

Jak jest ważny, dowiedzieliśmy się jeszcze przed wyjazdem.

Pomimo skrupulatnego przygotowania się, nie udało się nam wyjechać o zaplanowanej godzinie. Stale coś utrudniało. Gdy już byliśmy gotowi do drogi, podjechaliśmy na stację benzynową, by zatankować paliwo. Niestety nie udało się już uruchomić auta po napełnieniu zbiornika. Pomoc przyjaciół nie umożliwiła kontynuowania podróży. Wezwana pomoc drogowa zachowywała się tak jakby zależało jej na zniechęceniu nas do dalszej podróży.

Udało się jednak w warsztacie elektrycznym na chwilę przed jego zamknięciem wymienić akumulator i ruszyć na trasę.

Droga nie była łatwa. Obfita ulewa i nadchodzący mrok sprawił że wolno zbliżaliśmy się do celu.

Dotarliśmy do Wisły w trakcie trwającej już mszy świętej. Dowiedzieliśmy się że większość z nas miała jakieś problemy (korki na drodze, jakieś wypadki itp.)

Komu zależało na takim utrudnieniu nam uczestnictwa w tych rekolekcjach?

Pierwszy dzień ukazał nam Ducha Świętego jako miłość Ojca, która rozlewa się na nas by nas przepełnić swymi darami dla budowania kościoła. To budowanie trzeba zacząć od siebie, od rodziny, od naszego małżeństwa. Dialog Małżeński oparty o nazywanie darów Ducha Świętego był dla nas bardzo budujący i zmuszający do zastanowienia czy On zagościł w nas, w naszym małżeństwie i co jeszcze mamy do zrobienia.

Uwielbienie i przyzywanie Jego i prośba o Dary stała się naszym wieczernikiem i powiało Jego miłością a dary pokoju, łez, radości, spoczynku w Panu „zatrzęsły salą na górze”. W wieczerniku zatrzymał się czas. Następnego dnia Słowa z Dziejów Apostolskich (Ap1,3-2,4) nakazały nam powrócić z „góry Oliwnej” do „naszej Jerozolimy” i być Jego świadkami.

Dary są nam dane aby służyć kościołowi. On jest sprawcą naszego chcenia i działania. On jest miłością a miłość to SŁUŻBA

Pragniemy w Zabrzu trwać nadal na modlitwie aby nasz Domowy Kościół wzrastał, by wypraszać łaski dla naszych rodzin dla miasta i ojczyzny. Ten czas rekolekcji był wspaniały bo objawiła się Boża chwała. Był też trudny bo towarzyszyło mu cierpienie i choroba kilku osób. Wierzę że była to ofiara potrzebna dla Jego większej chwały a może do większego poczucia wspólnoty i odpowiedzialności za nią.

Jak wielki jest Duch Święty, że tyle trudu nas kosztowały te rekolekcje?

Jak wielki jest Duch Święty, że doświadczyliśmy takiej jedności po ok. 50 godzinach znajomości?

 

Ty, który pragniesz naszego działania spraw abyśmy umieli odkrywać Twoje dary i stosować je w życiu dla Twojej chwały.

Wojciech Wizental

Witajcie Oto moje świadectwo 

„… wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.” (Mt 6,8)

Pojechałem z żoną i synem na oazę modlitwy, aby słuchać tego, co Bóg ma mi do powiedzenia. Postanowiłem przygotować się przez sakrament pokuty, wyciszenie wewnętrzne i oczyszczenie z wszelkich myśli odwracających moją uwagę od Boga i Jego planów realizacji mego powołania i służby tu na ziemi. Wiedziałem, czego po takim spotkaniu mogę się spodziewać i cieszyłem się na spędzenie czasu z żoną i na spotkanie z ludźmi żyjącymi swoją wiarą w sposób rzeczywisty, widoczny i co więcej potrafiącymi o tym rozmawiać. Eucharystia , plan spotkań i modlitw były okazją do słuchania Boga, ludzi i rozważania jakie ma to mieć przełożenie na moje konkretne działanie w kościele i wspólnotach gdzie jestem.

Ciągle uczę się jak być najlepszym mężczyzną, mężem, ojcem i lekarzem. Czuję i widzę, że Bóg działa w moim życiu małżeńskim, rodzinnym i zawodowym. Nie spodziewałem się jednak tego, co zdarzyło się podczas  uwielbieniowej modlitwie wieczornej w sobotę. Swoje emocje i myśli staram się zachować dla siebie i raczej kryć w środku, ale modlitwa uwielbieniowa a szczególnie moment  nałożenia rąk przez księdza ze wsparciem zaangażowanych w modlitwę osób doprowadziły mnie do stanu, jakiego nigdy wcześniej nie czułem. Otwarłem swoją duszę na działanie Ducha Św i powtarzałem jedynie zaproszenie do działania w moim życiu z całkowitym oddaniem.

Poczułem ogromne ciepło w środku mojego ciała i przez moment zachwiały mi się nogi, ale potrafiłem stać nadal. Po chwili przyszło ogromne wzruszenie i popłynęły łzy, które usilnie starałem się powstrzymywać. Byłem zdumiony, ale Bóg już wtedy zadziałał. Zostałem uzdrowiony.

Przed wyjazdem na oazę modlitwy ustawiłem swoje życie pod kątem artroskopii kolana lewego, operacji naprawczej zaplanowanej na następną środę, bo miałem blok przy zgięciu i nie potrafiłem przez ostatnie 2-3 miesiące klęknąć ani zrobić przysiadu. Zaplanowałem sobie wolne w pracy, kule ortopedyczne i ortezę stabilizacyjną do rehabilitacji. Poinformowałem moich przyjaciół o planowanej operacji.

W sobotę wieczorem po modlitwie czułem, że kolano jest lżejsze i nie boli. W niedzielę co chwilę robiłem przysiady i klękałem z coraz większą radością, że potrafię. W każdej godzinie dziękowałem Bogu. Ostatecznie pozostawiłem decyzje lekarzowi, który mnie zbadał w środę rano i stwierdził, że „nie ma co operować”. Dziękuję Bogu za obecność wspólnie z żoną i moim synem na oazie modlitwy i zapewniam, że „… wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie”

 

Dawid

Od Wiosennej Oazy Modlitwy mija równy miesiąc. Miałem dużo czasu żeby przemyśleć i zastanowić się nad tym wszystkim, co dane było mi przeżyć w czasie tych rekolekcji. Na oazy modlitwy, a szczególnie do Wisły Idylli, zawsze lubiłem i chciałem jeździć. Jest to dla mnie bardzo szczególne miejsce, ponieważ w Domu Rekolekcyjnym mieszka się pod jednym dachem z Jezusem, obecnym w Najświętszym Sakramencie. Dla mnie jest to szczególna łaska, że mogę przez te trzy dni być tak blisko naszego Zbawiciela.

Miesiąc temu przyjechałem do Idylli z nastawieniem, że spotkam się z Jezusem we wspólnocie, będę się mógł wyciszyć, uspokoić wewnętrznie i poświęcić Panu Bogu w całości, ten krótki czas Oazy. Cieszyłem się, że będę mógł uczestniczyć w tych szczególnych wieczorach uwielbienia w czasie modlitw wieczornych w kaplicy, przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Pomimo, że jestem człowiekiem grzesznym, pełnym wad i słabości, stanąłem przed Panem właśnie taki, jaki jestem. Bardzo liczyłem na osobiste spotkanie z Najwyższym Panem i Zbawicielem, ale to co tam wtedy przeżyłem, przerosło moje oczekiwania. Był to dla mnie szczególny Dar i Prezent od Pana Jezusa. W czasie modlitwy wieczornej wylała się na mnie moc Ducha Świętego. Otrzymałem Dar łez, który nie może być porównywany ze „zwykłą” religijną uczuciowością. Były to łzy radości, że mogę uwielbiać Obecnego wśród nas Żywego Jezusa Chrystusa. Później przyszła Boża Radość. Poczułem się szczęśliwy, radosny, pełen pokoju i otwarcia na chwalenie Najwyższego Boga. Czułem, że w czasie modlitwy się uśmiecham do Pana Jezusa, którego bardzo pragnąłem przytulić do swojego serca. Były to, wspaniałe chwile Uwielbienia Boga przez słowa (wcześniej już otrzymałem Dar Języków) i pieśni pełne chwały. Można powiedzieć, że jak na tak krótką oazę otrzymałem ogrom Łaski Bożej.

Na tak krótką oazę? Opisałem tylko piątkową modlitwę wieczorną! To, czemu teraz zaświadczę nie mieści się w zwykłych ludzkich kategoriach. W czasie sobotniej Eucharystii po przyjęciu Komunii Świętej, podziękowałem Jezusowi za Jego Obecność i łaski, które otrzymałem. Po modlitwie dziękczynnej zacząłem przeglądać śpiewnik, żeby wyszukać pieśń na dziękczynienie. W czasie pierwszych akordów pieśni „Chrystus Pan” odczułem, że zaczyna się dziać coś bardzo szczególnego. Odczułem Ciepło, Miłość, Radość i niesamowity przypływ Łaski Bożej. Było to tak, Jakby Ten, którego w piątkowy wieczór próbowałem przytulić do swojego serca Przyszedł i Sam mnie przytulił. POCZUŁEM WYRAŹNIE BOŻĄ OBECNOŚĆ! Tej Chwili z Nieskończoną Miłością nie można słowami opowiedzieć, ani opisać. Każde słowo, każdy, nawet najpiękniejszy tekst, to wszystko będzie zbyt ubogie, by oddać to, co wtedy przeżyłem.

Ktoś sceptycznie nastawiony może powiedzieć, że to wszystko mi się wydawało, ponieważ byłem rozemocjonowany i znajdowałem się w modlitewnym transie. Ja sam kiedyś sceptycznie podchodziłem do podobnych świadectw. Nie byłem w transie, nie byłem rozemocjonowany. Wprost przeciwnie! Byłem w tym momencie wyciszony, a nawet już trochę rozkojarzony. Pan Jezus przychodzi wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Dlaczego ja? Zwykły szary człowiek? Taka wielka Łaska! Te pytania mnie nurtowały i nie ma odpowiedzi. To Pan Jezus zna właściwą odpowiedź. On chce przytulić każdego człowieka. Wystarczy się otworzyć na działanie Ducha Świętego, rozwalić barierę, która jest w naszym sercu i przyjąć wylanie Bożej Łaski i Miłości.

Sobotnia wieczorna modlitwa to moje wielkie dziękczynienie za otrzymane łaski i wspaniała radość podczas modlitwy uwielbienia. Znowu brakuje słów żeby te wszystkie przeżycia opisać.

Szczególny smutek przeżyłem po niedzielnej Eucharystii w momencie, kiedy kapłan opróżnił tabernakulum. Odniosłem wrażenie, że Pan Jezus sobie poszedł. Nie! On był w naszych sercach, a my mamy Go nieść innym ludziom, kiedy wrócimy do szarej rzeczywistości, która dzięki Bożej Łasce wcale nie musi być taka szara.

Dziękuję Panu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za ten szczególny czas Łaski. Za to, że mnie kocha i podarował mi tak piękne chwile w czasie tej Oazy Modlitwy

CHWAŁA PANU!!!

Pozdrawia Was Grzegorz

Na Oazę Modlitwy do Rycerki Górnej zostaliśmy zaproszeni przez rodziców. Już na samym początku mieliśmy obawy i wątpliwości czy tam pojechać.

Stawialiśmy sobie pytanie czy odnajdziemy się w takiej mało nam znanej wspólnocie. Padały słowa - PRZECIEŻ JA NIE DAM RADY MODLIĆ SIĘ PRZEZ CAŁY DZIEŃ.

Jak okazało się potem były to nieuzasadnione obawy!!! Od samego początku byliśmy zaskoczeni niesamowicie ciepłym przyjęciem i niezwykłą rodzinną atmosferą. W czasie trwania Oazy Modlitwy doznaliśmy poczucia miłości,odzyskaliśmy spokój serca i pragnienie uczestniczenia w każdej modlitwie,śpiewie a nade wszystko w Eucharystii.Podczas Namiotu Spotkania czuliśmy otwarcie naszych serc na Słowo Boże.

Radość i wzruszenie a nawet łzy przeplatały się w trakcie prowadzonych konferencji, odnowienia Sakramentu Bierzmowania, Adoracji Najświętszego Sakramentu.Przeżyte " jakże krótkie' chwile były punktem zwrotnym w naszym życiu.

Bardzo głęboko przeżyliśmy godzinę świadectw, myśleliśmy że nie wypowiemy ani jednego zdania - ale tak cudownie zadziałał Duch Święty, że słowa same układały się w myśli.

Przeżyliśmy wspaniały czas poświęcony sobie a przede wszystkim Panu Bogu. Odkryliśmy na nowo miłość Bożą dzięki której możemy zmieniać

na lepsze nasze życie.Żal było odjeżdżać.

CHWAŁA PANU.!!!

Bożena i Dariusz Sawczuk.

Lubliniec

List143Ukazał się nowy numer „Domowego Kościoła” - Listu do wspólnot rodzinnych (nr 143), którego tematem przewodnim są uczynki miłosierdzia co do ciała. Można w nim znaleźć m. in. pełną wersję listu Kręgu Centralnego na rok 2016/2017 „Radość rekolekcji”, materiały formacyjne na spotkania kręgu w październiku, listopadzie i grudniu oraz wiele relacji i świadectw z życia Domowego Kościoła w Polsce i w świecie, a także ze Światowych Dni Młodzieży.

Czytaj więcej...

Oto kilka myśli na temat tego czym jest i co powinno zawierać świadectwo.

 

Na początek powinieneś wiedzieć, że aby powiedzieć świadectwo nie musisz być doskonały. Twoje świadectwo może pomóc komuś otworzyć się na działanie Jezusa...

 

CO ZAWIERA ŚWIADECTWO?


jacy byliśmy- jak bardzo potrzebowaliśmy zbawienia
(o sobie kim jesteś, jak wyglądało twoje życie wcześniej, jacy byliśmy)
co sie zdarzyło-jak przyjęliśmy zbawienie Jezusa,wiara i nawrócenie
(kiedy, jak, co, jak to się stało...)
przemiana- gdzie doświadczam zbawienia (co sie zdarzyło, jak to przebiegało, co się zmieniło, co Jezus ci dał, a co zabrał)
zachęta- jeśli dla mnie to i dla ciebie, skoro mnie Jezus przemiemił, uzdrowił, wyzwolił z grzechu, umocnił... - to i Ciebie może!

 

CECHY ŚWIADECTWA

 

radosne – (uśmiech, ogień, przekonanie- znalazłem skarb, radość wynikająca z doświadczenia zbawiania, ze spotkania z Jezusem, to nie jest wesołkowatość, choć mówienie z naturalnym humorem mile widziane)
krótkie – mówić o tym co najważniejsze, bez zbędnych szczegółów
skoncentrowane na Jezusie - nie ja, lecz On, co On uczynił, co zmienił, co dzięki Niemu zrozumiałeś np. Jezus sprawił, że..., Bóg tak poustawiał wydarzenia, że..., Jezus sprawił, że spotkałem..., Bóg dał mi taką możliwość..., dzięki Chrystusowi stało sie tak, iż...)
nie mówimy o tym, czego innym brakuje (nie tracimy czasu na mówienie jacy to my niegodni jesteśmy, zdenerwowani...)
nie wzbudzać poczucia duchowej wyższości, lecz doświadczenie miłosierdzia (ja doświadczyłem Jezusa i chce z tobą podzielić tą radością)
świadectwo to nie spowiedź – niemów o swoich grzechach, jeśli mówisz to zrób to dyskretnie, nie wspominaj o kwestiach zbyt intymnych
bez negatywnych wypowiedzi o innych, nie krytykować, nie można nikogo piętnować
proste w sposobie mówienie, bez wulgaryzmów
bez nowoczesnej propagandy i reklamy, bez przesady i nieprawdziwości
szczerze i trzeźwo, ukazać zdarzenia i przemiany w życiu
nie przemilczaj obaw i oporów wobec Boga, nieudolności w naśladowaniu Jezusa
unikać wyrażeń: całkiem inaczej, całkowita pewność (raczej: mam nadzieję..., z Bożą pomocą...)
dostosuj świadectwo do odbiorców
mów własnymi słowami: BĄDŹ SOBĄ!

 

1P 3.15n : ...”bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga sie od was uzasadnienia tej nadziei która w was jest”...

 

PRZYGOTOWANIE ŚWIADECTW

 

cel składania świadectwa - uwielbienie Boga
przekonanie-pokonanie wewnętrznego oporu
w trudnościach – modlitwa do Ducha Świetnego
nie koncentrujemy się na sobie (jak wypadniemy, jacy jesteśmy niegodni, nieśmiali, zdenerwowani )
nie moralizujemy i nie nauczamy ( to nie kazanie czy wykład – to twoje osobiste doświadczenie wiary)
mówić interesująco i dynamicznie (zdarzenia wesołe)
włączyć całe ciało (mimika, gestykulacja, wzrok, dobra słyszalność)
czas- 3-10minut
unikaj gwary, skrótów rozumianych tylko pewne osoby np. OM, Shalom, KODA
świadectwo powinno być napisane. Pisanie pozwala ustawić odpowiednie proporcje między poszczególnymi elementami świadectwa, pozwala wyeliminować zbędne szczegóły, rozbudować zbyt oszczędnie opowiedziane kwestie
Módl sie proś Boga o możliwość i siłę w dawaniu świadectwa (J 14,14)


Ufaj Bogu, On jest przy Tobie, kiedy mówisz !

 

REZULTATY ZOSTAW BOGU!!!

Nowości OAZA.PL

Aktualności – OAZA.PL

19 czerwiec 2019

Ruch Światło-Życie
  • Wolni i wyzwalający w mediach
    W Ruchu Światło-Życie w drogowskazie Nowa Kultura jesteśmy wezwani do tworzenia kultury, jej przemieniania i ewangelizacji. Wymaga to od nas między innymi podjęcia refleksji na temat tego, w jaki sposób media wpływają na ludzkie relacje, sposoby porozumiewania się i docierania do innych ludzi. Nauka Kościoła bardzo wyraźnie pokazuje również media jako mi[...]
  • Namiot spotkania – rekolekcje o modlitwie
    Serdecznie zapraszamy na Kopią Górkę na rekolekcje o modlitwie osobistej, które odbędą się w terminie 6-12 lipca bieżącego roku. Rekolekcje są dla wszystkich, którzy pragną pogłębić swoją relację z Bogiem przemawiającym do nas w swoim słowie zawartym na kartach Pisma Świętego: przyjmujemy starszych i młodszych (niepełnoletnich - wraz z rodzicami), rodzin[...]
  • Nowe konta bankowe stowarzyszenia Diakonia
    Wszystkich członków stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie pragniemy poinformować, że nastąpiła zmiana banku obsługującego Stowarzyszenie, a zatem zmieniły się także numery kont, na które dokonuje się wpłat (np. składek członkowskich). Prosimy o wzięcie tego pod uwagę przy dokonywaniu wpłat. Stare konta będą jeszcze  w użyciu przez jakiś czas. Oto n[...]

Modlitwa

Modlitwa za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego

 

     Boże, Ojcze Wszechmogący, dziękujemy Ci za Twojego kapłana Sługę Bożego Franciszka, którego w niezwykły sposób obdarzyłeś łaską wiary konsekwentnej, tak iż swoje życie oddał niepodzielnie na Twoją służbę.

Dziękujemy Ci za to, że pozwoliłeś mu gorąco umiłować Twój Kościół i zrozumieć, że najgłębszą zasadą jego żywotności i płodności jest oblubieńcze oddanie siebie w miłości Twojemu Synowi, na wzór Niepokalanej, Matki Kościoła.

Dziękujemy Ci również za to, że przez tego kapłana wzbudziłeś na polskiej ziemi Ruch Światło-Życie, który pragnie wychowywać swoich uczestników do posiadania siebie w dawaniu siebie i w ten sposób przyczyniać się do wzrostu żywych wspólnot Kościoła.

Bądź uwielbiony, Boże, w Słudze Bożym księdzu Franciszku, w jego życiu i dziele, i racz wsławić swoje Imię, udzielając mi przez jego wstawiennictwo łaski .................... o którą najpokorniej proszę.

Amen.