foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
"Zaledwie kapłan wypowie: To Jest Ciało Moje, To Jest Krew Moja - a natychmiast ten sam Syn Boży zstępuje na Ołtarz i pod postaciami Chleba i Wina się ukrywa. Zaprawdę, wielka jest władza Kapłana, jeśli sam Pan Jezus chce jej ulegać i być posłusznym". - Sługa Boży O. Wenanty Katarzyniec

Ruch Światło-Życie  - Diecezja Gliwicka - Rejon Tarnowskie Góry

Świadectwa

ks. Franciszek Blachnicki:

O świadectwie

 

Jeżeli uwierzyliśmy w Chrystusa naprawdę,
to musimy mieć pokój.
Jeżeli uwierzyliśmy w Chrystusa,
a mimo to lękamy się jeszcze ciągle różnych rzeczy,
to znaczy, że jeszcze w pełni, w sensie biblijnym
nie uwierzyliśmy w Chrystusa. [...]
Jeżeli rzeczywiście wierzymy,
to wtedy nasze życie
samo przez się staje się świadectwem.
Jeżeli potrafię pójść do tych ludzi,
z którymi się spotykam,
a którzy są kłębkiem nerwów,
czują się zagubieni
i nie potrafią sprostać problemom życiowym,
jeżeli potrafię wobec nich pokazać
ten pokój głęboki
płynący z uwierzenia w Ewangelię Chrystusa,
to wtedy jest to świadectwo,
które może tym ludziom pomóc.
Jeżeli natomiast ja sam wpadam w ich styl lęku,
narzekania, zabezpieczania się,
to moje świadectwo jest negatywne -
pokazuję im,
że wiara na nic się nie przyda w konkretnym życiu,
bo nie rozwiązuje problemów.

 

Tu znajdziesz świadectwa ludzi, którzy którzy byli z nami na rekolekcjach i Oazach Modlitwy.

 

 

 

 

Jestem od 8 lat bardzo szczęśliwym mężem, mamy z żoną trójkę małych dzieci,

czekamy na czwarte. Może dlatego pisanie tego świadectwa wymagało ciągłego

przechodzenia od skupienia do rozproszenia - zupełnie jak na Mszach Świętych

w Rzepiskach.

Właściwie na rekolekcjach nie działo się nic nadzwyczajnego. I dlatego wpisują się

one w historię ostatnich lat w których Pan Jezus powoli i cierpliwie przyciąga mnie do siebie.

Prowadzi mnie i naszą rodzinę przez zwyczajne życie. Nie przejmuje się moimi

wątpliwościami i małą wiarą.

W małej kaplicy domu rekolekcyjnego pewnego dnia powiedział że jest blisko mnie chociaż

ja go jeszcze nie widzę - jak uczniowie idący do Emaus. Było to naprawdę duże umocnienie

w wierze.

Już przed rekolekcjami "coś" ciągnęło mnie na adoracje Najświętszego Sakramentu i

bardziej świadomie dochodziły do mnie słowa liturgii Eucharystii. Szczególnie zauważam

teraz że Eucharystia jest wielkim chwaleniem Boga i naprawdę zaczynają do mnie dochodzić

stałe od tylu lat powtarzane mechanicznie części Mszy Świętej - szczególnie "Chwała na

wysokości Bogu". Nawet w niektórych pieśniach kościelnych które śpiewam tyle lat widzę

swoją sytuację życiową. Dlatego chcę bardziej poznawać Eucharystię i bardziej ją cenię.

Po tych rekolekcjach czuję też że Jezus chce żebym o nim świadczył - nie tylko

życiem ale też słowami.

Chciałbym też dodać że na tych i zeszłorocznych rekolekcjach modliliśmy się m.in. w

intencji jednego z członków naszej rodziny - aby wziął ślub kościelny i aby ochrzcili dziecko.

W tej intencji była Eucharystia. Już w czasie rekolekcji zadzwonił z prośbą aby żona była

matką chrzestną. Tydzień po rekolekcjach przyjechali do nas z zawiadomieniem że zawarli

sakrament małżeństwa. Dziękuję Bogu że zadziałał w tej sprawie!

Dziękuję Bogu, że jest i przychodzi czasem "w lekkim powiewie" a czasem działa w

sposób nieprzewidziany i zaskakujący i daje więcej i szybciej niż go prosimy.

Po rekolekcjach moja trzyletnia córka czasem pyta czy jak dorośnie to pójdziemy w

góry niebieskie - tak nazywa wysokie Tatry. A ja mówiąc jej że pójdziemy myślę też o

prawdziwych górach niebieskich - nowym niebie i nowej ziemi do których też bardzo

chciałbym dojść.

Piotrek

 

Gdy pisze te słowa jest Niedziela Miłosierdzia Bożego. Kilkanaście godzin temu Papież Franciszek ogłosił Jana XXIII i Jana Pawła II świętymi, lecz ja myślami chciałbym wrócić do Nocy Wigilii Paschalnej. Do wielkiego dowodu Miłości Bożej wobec człowieka...

W tym roku udało mi się pogodzić codzienne obowiązki z przeżyciem całego Wielkiego Tygodnia, od Niedzieli Palmowej Męki Pańskiej mogłem uczestniczyć w codziennej Eucharystii, Drodze Krzyżowej ulicami miasta i Triduum Paschalnym. Niespodziewanie w Wielką Sobotę Witek zaproponował bym pojechał na Wigilię Paschalną do Bazyliki św. Trójcy w Krakowie do Dominikanów. Po namyśle zgodziłem się jechać. Towarzyszyła mi przede wszystkim zwykła ludzka ciekawość. Po przyjeździe na miejsce ciekawość została szybko ostudzona. Ilość zebranych wiernych, kolumny, chór zasłoniły mi skutecznie cały widok. Uświadomiłem sobie że nic nie będę widział. Przestałem patrzeć, a zacząłem całym sobą czuć Bożą Miłość. Poprzez Liturgię światła- światła Chrystusa nieskazitelnej jasności na drodze mojego życia. W Liturgii Słowa – od stworzenia świata aż po Chrzest w Chrystusie i Zmartwychwstanie Pańskie dające mi sens życia. Nie widziałem lecz uwierzyłem że On przychodzi do mnie i obejmuje mnie Swoją Miłością poprzez Chrzest i Odnowienie Przyrzeczeń Chrztu. A ukoronowaniem Wiary w Zmartwychwstanie była Komunia św. pod dwoma postaciami. Po zakończonej Wigilii Paschalnej jeszcze długo słuchałem chóru, oraz śpiewałem z nim na chwałę Zmartwychwstałego Pana Jezusa Chrystusa. Do domu wróciłem późno w nocy zmęczony ale szczęśliwy.

Jest już po północy. Przeminęła kolejna Niedziela Miłosierdzia Bożego. Ale nie Jego Miłość do człowieka.

Chwała Panu za Jego Miłość, za św. Jana XXIII i św. Jana Pawła II.

Marek Kuchara

Bogactwo Kościoła jest wielkie. I nie myślimy wcale o figurach, złoceniach czy marmurowych posadzkach. Kościół bogaty jest w ludziach, w ich wnętrzach. Tego doświadczyliśmy będąc z Wami w Głębinowie. Jezus dotykał naszych wnętrz i uzdrawiał te części nas samych, które próbowały zniszczyć relacje z Nim. Zabrał cały lęk. Pozwolił stanąć pewnie na nogi. Dał poczucie bezpieczeństwa i bezgranicznego zaufania. I na nowo rozkochał w sobie. Scalił nasze małżeństwo i ukazał, że jest częścią wielkiej wspólnoty Kościoła. Na nowo połączył w modlitwie. Jezu bądź uwielbiony we wszystkim czego dokonujesz w naszym życiu. Jezu ufam Tobie a nie sobie...

Madzia z mężem

Radujcie się!

Wielka radość płynie z serca , kiedy wraca się napełnionym z Oazy Modlitwy.

Ten cudowny czas dał mi tyle energii ,tyle radości ,miłości i ciepła Jezusa Chrystusa ,że serce chce krzyczeć " Radujcie się" Tematem tej Oazy były słowa  " Evangelii Gaudium ( Radość Ewangelii ). Pan Jezus nie przypadkowo wybrał te słowa . Mam cieszyć się , radować ,uwielbiać Go za wszystko co dla mnie ,mojego małżeństwa , mojej rodziny ,całej wspólnoty, całego Kościoła robi i czym nas obdarowuje. On mówi: To wam powiedziałem , aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (J 15,11) Wy będziecie się smucić , ale smutek wasz przemieni się w radość (J 16,20)

Nasz Pan nie rzuca słów na wiatr , są dni kiedy wszystko idzie pod tzw.górkę ,nic się nie układa ,czasami niema sił ,kłopoty w domu ,pracy  ,z codziennymi sprawami materialnymi.Upadamy. Ale to wszystko jest niczym w porównaniu z Miłoscia i Radościa Chrystusa ,może własnie potrzeba nam upadku ,aby ponownie wstać ,aby ponownie nabrać sił do naśladowania Chrystusa,ponownie zacząć pracować nad swoją duchowością , nad swoją Radością ,cieszyć się każdym dniem. Jezus wylewa tą Radość razem ze swoja miłością,łagodnością ,pokojem ,miłosierdziem,dobrem,delikatnością.

On pragnie napełniać nasze serca ( jak puste misy) po same brzegi ,a nawet więcej aby ta Radość wylewała się na innych, chorych,cierpiących,zagubionych ,na tych ,którzy odwrócili się od Jego światłości. Tak niewiele trzeba - czasami uśmiech , dobre słowo , zainteresowanie drugą osobą w jego samotności ,podanie ręki nieprzyjacielowi. Tego wszystkiego właśnie uczy Radość Ewangelii.  I ta Oaza Modlitwy nauczyła mnie poprzez dotknięcie naszego Pana , usmiech , łzy radości ,który płyneły nie z oczu ale z serc, modlitwy , śpiewy ,obecnosć drugiego człowieka - nauczyła mnie Wielkiej Radości , aby radować się Chrystusem przez całe życie ,w róznych miejscach codziennego przebywania ,aby radować się nawet najmniejszą drobnostką jaką Pan przygotował ,aby również przyjmować smutki , bo jak mówi Pan ...Teraz się smucicie , ale potem będziecie się radować , a radość wasza będzie wielka. Nawet pogodę Pan przygotował pod temat ewangelii   Piątek deszczowy ,może i ciała zmęczone po pracy , po podróży,korki na drodze Sobota - pochmurna ,ale radość i miłosć ,dotknięcie ,przytulenie Chrystusa ,otwarte nasze serca Niedziela -słoneczna pogoda,lekki wiatr,zapach gór .(co więcej potrzeba),serca wypełnione po brzegi Pan to wszystko przygotował abyśmy z sercami kipiącymi Radoscią Ewangelii , mogli wrócić do swoich rodzin,szkół ,miejsc pracy i dzielić się tą Radością z innymi.

Radujcie się !   Chwała Panu !

Janusz

Odstąpiliśmy mu jeden pokój w naszym domu, rzeczy miał niewiele, zapakowane były w jednym niezbyt wielkim plecaku. Miał dłuższe ciemne włosy, które naturalnie opadały mu w kierunku ramion. Nosił dżinsy i wyciągniętą koszulę. Urodę miał południowca; trochę hiszpańską, albo portugalską, a może i żydowską – trudno powiedzieć. Miał 33 lata, ale zdecydowanie wyglądał na mniej.

Rozmawialiśmy z Nim bardzo dużo i długo. Nasze rozmowy przypominały dawne uczty, nie ze względu na ilość jedzenia, ale ze względu na ilość czasu, bo trwały nawet kilka godzin. Mówiliśmy po angielsku, bo Jego rodzinnego języka nikt z nas nie znał. Za to On gdy przysłuchiwał się naszym rozmowom po polsku rozumiał prawie wszystko – nie wiemy jak to robił.

Bardzo żywo interesował się Kościołem, szczególnie tym czego nauczali i nauczają Papieże. Zauważył też, że w zasadzie pierwszy raz mamy dwóch Papieży. Szczegółowo znał historię Izraela i postaci, które odegrały istotną rolę w zbawieniu. Wyjaśnił nam jak to było z Jakubem i Ezawem, oraz historię Izaaka i Izmaela. Gdy tłumaczył historię, słowa Jego były proste i trafiały prosto do serca. Gdy jednak mówił o sprawach wiary czasami mimo, że technicznie – lingwistycznie rozumieliśmy Jego słowa, to jednak jakby nie wiedzieliśmy o co Mu chodzi. Było to dla nas dziwne uczucie, gdy się w tym samym momencie rozumie i nie rozumie lub gdy rozum mówi nam, że rozumie, a serce dalej powtarza, że nie rozumie. Ciężko to opisać – trochę czuję jakby to była przekora i pycha naszego serca, która zamykała nam uszy i nie pozwalała usłyszeć lub bardziej zapamiętać istoty spraw wiary.

Jezus na Youtubie pokazał nam miejsca, gdzie mieszka – był to dla nas świat nieco orientalny, ale piękny i pociągający.

Bliskie Jego sercu były wspólnoty odnowy kościoła, szczególnie te, które miały charyzmat podobny do Verbum Dei (Słowo Boga), które rozważały Słowo Boże i karmiły się nim na co dzień. Bardzo dobrze się czuł we wspólnocie z Taize. Wyraźnie widać było, że wewnętrznie cierpi z powodu rozbicia Kościoła.

 

Próbowaliśmy pytać o Jego życie, co robi, czym się zajmował. Tu sprawa zaczęła się komplikować. Wyraźnie widać było jakąś lukę w jego życiorysie. Wspominał coś, że gdy był dzieckiem jego rodzice musieli uciekać, a może emigrować. To trochę dla nas było dziwne. Niejasna była również dla nas sprawa jego Ojca, który chyba już nie żył – tak przynajmniej wynikało z jednej z rozmów, ale z drugiej strony dość często mówił o swoim Ojcu jakby żył i był z nim stale obecny. Być może nasza znajomość angielskiego była tu przeszkodą. Sami wiecie w angielskim mamy kilka czasów dokonany, nie dokonany, przeszły i za przeszły – dlatego może nie byliśmy w stanie przetłumaczyć sobie jak jest faktycznie z jego Ojcem. Napomknął nam też, że przez jakiś czas musiał zarabiać na utrzymanie siebie i swojej Mamy. Aktualnie nie mieszkał z Mamą, ale i ta sprawa była niejasna, bo Mama ciągle przewijała się w Jego życiorysie. Mimo, że dużo podróżował, Ona stale była gdzieś stosunkowo blisko. Nie wiedzieliśmy też co teraz dokładnie robił – Jego edukacja miała dziwne luki w życiorysie, a jednak wiedzą z zakresu historii, geografii i kultury imponował. Robiła wrażenie Jego mądrość i dojrzałość mimo młodego wieku, a jednak nie odpowiadało to stylowi życia jakie prowadził.

Na święta został zupełnie sam bo wszyscy Jego, koledzy, znajomi, z którymi normalnie spędzał bardzo wiele czasu po prostu wyjechali do swoich rodzin. Dziwne, że mając tylu znajomych nikt Go do siebie nie zaprosił…

 

A Ty Jakiego Jezusa Spotkałeś w czasie tych świąt?

 

 

Ps.

Teraz przypomniało mi się, że tak jak faryzeusze nie daliśmy Mu pierwszego miejsca przy stole, ale wyznaczyliśmy miejsce gdzieś trochę pod ścianą.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której byłbym zapomniał, gdy się z Nim rozmawiało trudno było wytrzymać Jego spojrzenie. Jego oczy, które były ciemne miały w sobie niesamowitą głębię. Mimo, że spoglądał na nas z prostotą i nie czuło się żadnej wyniosłości, to trudno było dłużej niż przez chwilę patrzeć w jego źrenice. Mimowolnie więc spuszczaliśmy co jakiś czas nasz wzrok.

Na koniec dał nam dziwny prezent, trochę napoczętego wina w butelce i dziwny kawałek niekwaszonego chleba podobny do okrągłego ciastka i powiedział, że mamy tym podzielić się z naszymi znajomymi… czuliśmy, że dając to nam, tak naprawdę dał nam Wszystko co miał.

 

Rafał

Szczęść Boże.

Małgosia i Marcin. W Domowym Kościele jesteśmy ósmy rok, w tym roku będziemy obchodzić 21 lecie zawarcia sakramentu małżeństwa, mamy dwie córki.

Chcielibyśmy podzielić się naszym przeżyciem Oazy Modlitwy „Radość Ewangelii” , która odbyła się w Wiśle w dniach 27-29.03.2015r. Sam temat tej Oazy był przeznaczony właśnie dla nas. Z natury jesteśmy bardzo spokojnym, szczęśliwym małżeństwem, ale w ostatnim czasie wkradł się smutek do naszej rodziny. Dorastające dzieci, które zawsze chcą mieć ostatnie zadanie, znajomi, którzy nie koniecznie myślą tak jak my wprowadziły do naszego domu kłótnie, złość i smutek. I gdy młodsza córka powiedziała, że mało się uśmiechamy, to postanowiliśmy coś z tym zrobić. Odpowiedzią była właśnie ta Oaza.

 

Małgosia

Cały ten czas poświęciłam Panu Bogu. Gdy przechadzał się pomiędzy nami dotknął mojego serca. Popłynęły mi łzy i były to łzy oczyszczenia. Na spotkaniu w grupie mówiliśmy o radości. Wspaniały ojciec Leszek, który był u nas w grupie, uświadomił nam, że radość to nie tylko emocje, które są wynikiem czegoś np. udanego dnia. Radość to przede wszystkim źródło i to z tego źródła powinny wypływać każde nasze czyny. Radość płynąca z Ewangelii.

Adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie w sobotni wieczór była niesamowita. Na ołtarzu był wystawiony Najświętszy Sakrament postawiony na szacie, którą każde małżeństwo mogło chwycić w swoje dłonie. Ja złapałam się mocno tej szaty i powiedziałam, że będę się mocno trzymać Pana Jezusa i proszę Go o uleczenie wszystkich moich ran. Pan Jezus powiedział, że o wszystkim wie i dlatego też tu jestem.

Niech Bóg będzie uwielbiony w tych wszystkich osobach , które chciały zorganizować taką Oazę.

Marcin

Na Oazę Modlitwy oczywiście zapisała nas moja kochana żona. Był to Święty czas. Byliśmy zapisani na listę rezerwową jednego dnia, a następnego już byliśmy jako uczestnicy. Widocznie tak Bóg chciał. Dla mnie największym przeżyciem była Adoracja Najświętszego Sakramentu, kiedy to chwyciłem się mocno Pana Jezusa i poczułem Jego obecność. Poczułem radość płynącą od Jezusa.

W drodze powrotnej zepsuło nam się auto. Jednak mając w sercu ten pokój i radość, którą otrzymaliśmy od Boga nie spowodowało złości ani gniewu w naszych sercach. Cierpliwie poczekaliśmy na lawetę i tak wróciliśmy do domu.

Ta Oaza Modlitwy była dla nas wytchnieniem, oderwaniem od codziennych spraw i przypomnieniem, że Jezus Chrystus jest z nami w każdej chwili i razem z nami przeżywa wszystkie nasze sprawy.

Niech Bóg będzie uwielbiony w naszej codzienności.

Małgosia i Marcin z Częstochowy

Witam serdecznie!!!

Chciałam podziękować za organizację czuwania przed Zesłaniem Ducha Św. 23.05.  Było to ogromne przeżycie duchowe. Cieszę się, że takie spotkania są otwarte dla wszystkich, nawet tych , którzy nie są związani z żadną grupą. Gdyby nie fakt, że było o tym spotkaniu  ogłoszenie w naszej parafii, nie miałabym świadomości , że takie spotkanie się odbywa. Było to dla mnie niezwykle ważne przeżycie. Wystarczyło kilka godzin i zupełnie inaczej spoglądam na rzeczywistość, pełną bólu i cierpienia związanego z chorobą w najbliższej rodzinie.

Bardzo dziękuję i za to CHWAŁA PANU!!!!

Barbara

Od blisko roku czuję się, jakbym wsiadł do pociągu Pendolino z napisem Miłość Boża. Od kiedy minęły rekolekcje/oaza rodzin w sierpniu ubiegłego roku cały czas tęsknimy za Bogiem.

Do dziś też czerpiemy owoce z tamtych dni. Oaza Modlitwy w Wiśle miała być kolejnym przystankiem mojej oraz rodziny drogi nawrócenia. Pewnie przyjdą kolejne.

Jakże kiedyś byłem głupi, beznadziejnie głupi i obłudny zarazem. Oszukiwałem siebie i innych, a nawrócenie pozostawiałem na później. Teraz już wiem, że to był błąd i że tylko głupiec widząc namacalne efekty działania modlitwy i Jezusa w swoim życiu nie wybierze tej drogi, nie odda się Jemu bez reszty.

 Od zawsze spowiedź, Eucharystia, sama obecność w Kościele wpływały na mój spokój wewnętrzny i wyciszenie. Jednak korzystałem z tych dobrodziejstw sporadycznie. Teraz przyjmując na bieżąco sakramenty, cały czas towarzyszy mi ten upragniony stan, a nawet jak błądzę i upadam, wiem co zrobić aby to zmienić. Od momentu wypadku 3 lata wstecz, kiedy to Jezus wyciągnął mnie z opresji ratując mi Zycie, powoli z Jego udziałem pokonuję swoje zniewolenia i słabości. Zmieniłem pracę, która niejednokrotnie wiązała się z grzechem, przystąpiłem do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, więcej czasu spędzam z rodziną oraz Bogiem, odstawiłem środki farmakologiczne, które, jak mi się wydawało, regulują moje złe stany emocjonalne.

 Na długo wyczekiwanej Oazie Modlitwy, kiedy to dzięki znajomym, którzy wcześniej nas zapisali, czułem się wspaniale. Każdy moment do mnie trafiał i przemawiał. Jednak Bóg w modlitewnej ciszy, w lekkim powiewie, przypomniał i pokazał mi „stary” zapomniany grzech, dotyczący właśnie pewnych nieprawidłowości w sferze zawodowej, których niestety się dopuściłem. Mam przekonanie, że może to tylko ten moment był dla mnie kluczowy podczas tego wyjazdu. Może tylko po to miałem tam pojechać. Już to naprawiłem i czuję się z tym wspaniale, a były szef przyjął to bardzo spokojnie i zaproponował mi współpracę na jeszcze lepszych warunkach niż poprzednio.

Przemówiły też do mnie cudowne pieśni typu „W lekkim powiewie”; „Wystarczy byś był”; „Nic , nie musisz mówić nic”; „Bo góry mogą ustąpić”; .Zaraz po przyjeździe wydrukowaliśmy teksty tych pieśni i do dziś są na ustach moich i moich bliskich.

 Czasem zastanawiam się ile dobra mnie spotyka w ostatnim czasie i tego materialnego, ale przede wszystkim tej Opieki Bożej. Jezus został moim Przyjacielem, Drogowskazem, Pracodawcą regulującym czas pracy; Osobą pomagającą w ważnych decyzjach. Ostatnio np. gdy byłem bardzo zmęczony i czułem się źle, pomyślałem o popołudniowej drzemce, ale miałem umówionego pacjenta.

 

Po chwili on sam zadzwonił i poprsił o przełożenie spotkania. Pojechałem do domu, odpocząłem i mogłem pracować dalej.

Wiele takich chwil mnie spotyka na co dzień, boję się, że może to nie trwać stale, wtedy w pokorze pochylam głowę i zapadam w modlitwę...

 

Chwała Panu

 

Jarek

Jesienna Oaza Modlitwy "W MOCY DUCHA ŚWIĘTEGO"

W drugi październikowy weekend wyruszyliśmy z żoną na „Diecezjalną Oazę Modlitwy” do Wisły.

Mieliśmy tam rozważać tegoroczny temat formacyjny "W MOCY DUCHA ŚWIĘTEGO" .

Kimże jest ten tajemniczy Duch Święty.

Jak jest ważny, dowiedzieliśmy się jeszcze przed wyjazdem.

Pomimo skrupulatnego przygotowania się, nie udało się nam wyjechać o zaplanowanej godzinie. Stale coś utrudniało. Gdy już byliśmy gotowi do drogi, podjechaliśmy na stację benzynową, by zatankować paliwo. Niestety nie udało się już uruchomić auta po napełnieniu zbiornika. Pomoc przyjaciół nie umożliwiła kontynuowania podróży. Wezwana pomoc drogowa zachowywała się tak jakby zależało jej na zniechęceniu nas do dalszej podróży.

Udało się jednak w warsztacie elektrycznym na chwilę przed jego zamknięciem wymienić akumulator i ruszyć na trasę.

Droga nie była łatwa. Obfita ulewa i nadchodzący mrok sprawił że wolno zbliżaliśmy się do celu.

Dotarliśmy do Wisły w trakcie trwającej już mszy świętej. Dowiedzieliśmy się że większość z nas miała jakieś problemy (korki na drodze, jakieś wypadki itp.)

Komu zależało na takim utrudnieniu nam uczestnictwa w tych rekolekcjach?

Pierwszy dzień ukazał nam Ducha Świętego jako miłość Ojca, która rozlewa się na nas by nas przepełnić swymi darami dla budowania kościoła. To budowanie trzeba zacząć od siebie, od rodziny, od naszego małżeństwa. Dialog Małżeński oparty o nazywanie darów Ducha Świętego był dla nas bardzo budujący i zmuszający do zastanowienia czy On zagościł w nas, w naszym małżeństwie i co jeszcze mamy do zrobienia.

Uwielbienie i przyzywanie Jego i prośba o Dary stała się naszym wieczernikiem i powiało Jego miłością a dary pokoju, łez, radości, spoczynku w Panu „zatrzęsły salą na górze”. W wieczerniku zatrzymał się czas. Następnego dnia Słowa z Dziejów Apostolskich (Ap1,3-2,4) nakazały nam powrócić z „góry Oliwnej” do „naszej Jerozolimy” i być Jego świadkami.

Dary są nam dane aby służyć kościołowi. On jest sprawcą naszego chcenia i działania. On jest miłością a miłość to SŁUŻBA

Pragniemy w Zabrzu trwać nadal na modlitwie aby nasz Domowy Kościół wzrastał, by wypraszać łaski dla naszych rodzin dla miasta i ojczyzny. Ten czas rekolekcji był wspaniały bo objawiła się Boża chwała. Był też trudny bo towarzyszyło mu cierpienie i choroba kilku osób. Wierzę że była to ofiara potrzebna dla Jego większej chwały a może do większego poczucia wspólnoty i odpowiedzialności za nią.

Jak wielki jest Duch Święty, że tyle trudu nas kosztowały te rekolekcje?

Jak wielki jest Duch Święty, że doświadczyliśmy takiej jedności po ok. 50 godzinach znajomości?

 

Ty, który pragniesz naszego działania spraw abyśmy umieli odkrywać Twoje dary i stosować je w życiu dla Twojej chwały.

Wojciech Wizental

Witajcie Oto moje świadectwo 

„… wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.” (Mt 6,8)

Pojechałem z żoną i synem na oazę modlitwy, aby słuchać tego, co Bóg ma mi do powiedzenia. Postanowiłem przygotować się przez sakrament pokuty, wyciszenie wewnętrzne i oczyszczenie z wszelkich myśli odwracających moją uwagę od Boga i Jego planów realizacji mego powołania i służby tu na ziemi. Wiedziałem, czego po takim spotkaniu mogę się spodziewać i cieszyłem się na spędzenie czasu z żoną i na spotkanie z ludźmi żyjącymi swoją wiarą w sposób rzeczywisty, widoczny i co więcej potrafiącymi o tym rozmawiać. Eucharystia , plan spotkań i modlitw były okazją do słuchania Boga, ludzi i rozważania jakie ma to mieć przełożenie na moje konkretne działanie w kościele i wspólnotach gdzie jestem.

Ciągle uczę się jak być najlepszym mężczyzną, mężem, ojcem i lekarzem. Czuję i widzę, że Bóg działa w moim życiu małżeńskim, rodzinnym i zawodowym. Nie spodziewałem się jednak tego, co zdarzyło się podczas  uwielbieniowej modlitwie wieczornej w sobotę. Swoje emocje i myśli staram się zachować dla siebie i raczej kryć w środku, ale modlitwa uwielbieniowa a szczególnie moment  nałożenia rąk przez księdza ze wsparciem zaangażowanych w modlitwę osób doprowadziły mnie do stanu, jakiego nigdy wcześniej nie czułem. Otwarłem swoją duszę na działanie Ducha Św i powtarzałem jedynie zaproszenie do działania w moim życiu z całkowitym oddaniem.

Poczułem ogromne ciepło w środku mojego ciała i przez moment zachwiały mi się nogi, ale potrafiłem stać nadal. Po chwili przyszło ogromne wzruszenie i popłynęły łzy, które usilnie starałem się powstrzymywać. Byłem zdumiony, ale Bóg już wtedy zadziałał. Zostałem uzdrowiony.

Przed wyjazdem na oazę modlitwy ustawiłem swoje życie pod kątem artroskopii kolana lewego, operacji naprawczej zaplanowanej na następną środę, bo miałem blok przy zgięciu i nie potrafiłem przez ostatnie 2-3 miesiące klęknąć ani zrobić przysiadu. Zaplanowałem sobie wolne w pracy, kule ortopedyczne i ortezę stabilizacyjną do rehabilitacji. Poinformowałem moich przyjaciół o planowanej operacji.

W sobotę wieczorem po modlitwie czułem, że kolano jest lżejsze i nie boli. W niedzielę co chwilę robiłem przysiady i klękałem z coraz większą radością, że potrafię. W każdej godzinie dziękowałem Bogu. Ostatecznie pozostawiłem decyzje lekarzowi, który mnie zbadał w środę rano i stwierdził, że „nie ma co operować”. Dziękuję Bogu za obecność wspólnie z żoną i moim synem na oazie modlitwy i zapewniam, że „… wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie”

 

Dawid

Nowości OAZA.PL

Aktualności – OAZA.PL

21 wrzesień 2019

Ruch Światło-Życie
  • Co mogą świeccy

    „Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają te samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary” (Rz 12, 4-6).

    Istotą bycia częścią Kościoła [...]

  • Oaza jedności Diakonii Oaz Rekolekcyjnych
    W imieniu Centralnej Diakonii Oaz Rekolekcyjnych zapraszamy na kolejny OJDOR, która odbędzie się w dniach 4-6 października w Legnicy. Miejsce: Legnica. Dom Rekolekcyjny Caritas, ul. Okrzei 22 Zgłoszenia do końca września pod adresem mailowym: rsz.cdor@gmail.com przyjmują Halinka i Michał Knotowie. Zaplanowaliśmy teraz temat diak[...]
  • XXVIII Sympozjum Koinonia
    Zapraszamy do Porszewic na XXVIII Sympozjum Koinonia na temat: Parafia przestrzenią wolności dla współczesnego człowieka, które odbędzie się w dniach 14–16 października br. Formuła tego sympozjum spełnia kryteria dorocznych rekolekcji kapłańskich. Zgłoszenia i dodatkowe informacje: Sekretariat sympozjum Koinonia Centrum Światło-Życie ul. Ks. Blachnick[...]

Modlitwa

Modlitwa za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego

 

     Boże, Ojcze Wszechmogący, dziękujemy Ci za Twojego kapłana Sługę Bożego Franciszka, którego w niezwykły sposób obdarzyłeś łaską wiary konsekwentnej, tak iż swoje życie oddał niepodzielnie na Twoją służbę.

Dziękujemy Ci za to, że pozwoliłeś mu gorąco umiłować Twój Kościół i zrozumieć, że najgłębszą zasadą jego żywotności i płodności jest oblubieńcze oddanie siebie w miłości Twojemu Synowi, na wzór Niepokalanej, Matki Kościoła.

Dziękujemy Ci również za to, że przez tego kapłana wzbudziłeś na polskiej ziemi Ruch Światło-Życie, który pragnie wychowywać swoich uczestników do posiadania siebie w dawaniu siebie i w ten sposób przyczyniać się do wzrostu żywych wspólnot Kościoła.

Bądź uwielbiony, Boże, w Słudze Bożym księdzu Franciszku, w jego życiu i dziele, i racz wsławić swoje Imię, udzielając mi przez jego wstawiennictwo łaski .................... o którą najpokorniej proszę.

Amen.